Nic się nie stało

24 czerwca 2026

Świat cyfrowy zastąpił już finalnie i nieubłagalnie ten ów stary świat: świat anachronicznie analogowy, a więc: świat książek, starych płyt, świat realnego kontaktu człowieka z człowiekiem, świat ducha oraz idei. W zamian otrzymujemy ersatz namiastek tudzież cyfrowy śmietnik plastiku uczuć, sztuczności, wtórności i uzurpacji relacji budowanych w sieci. W zamian otrzymujemy technologiczny postęp polegający na algorytmicznym zniewalaniu nas w grupach docelowych. Może i obco to brzmi, ale zaprawdę ma swój realny i wymierny ekonomiczny sens przeliczany dziś żwawo na wartość we wszelkim pieniądzu.

Zepchnięcie książek, myśli i idei do jednej z rozlicznych kategorii rozrywek, ubezwłasnowolnienie autora i twórcy do roli klauna, deprecjacja godności i sumień – tak, wszystko to przemodelowało cały nasz misternie budowany świat do rangi cyrku z kabaretem razem wziętych i dobrze sfilmowanych dla poklasku i zasięgów. Rządzą dziś mocne tytuły, krótkie komunikaty prowokujące kliknięcia, hasła i odezwy zamiast: narracji, wzruszenia, zachwytu, no, może i zachwyt jakoś tam pozostał, ale też przepoczwarzony najlepiej w kiczowate westchnienie. Pochód troglodytów obrzydził ów świat do reszty, ale tylko uproszczone postawy odnajdują się na mapach współczesności.

Nie chcę pytać co dalej, bo dalej będzie proces gnilny i terror rozpadu i degradacji. Dalej doznamy jeszcze niejednego szoku i zadziwienia. Dalej nastąpi dezintegracja wszelkiej kultury, którą za kulturę uznają roczniki urodzone grubo przez transformacją tych światów. Kultura 7D i 4.0 w wersji mega pop i plus z kulturą prawdziwą ma tyle wspólnego co jarmark z Hamletem, a wszechogarniający lans jest skuteczny li tylko podlany sosem kasy i zakulisowych działań wytwarzających emocje i napięcie za wszelką cenę, nawet taniej prostytucji. Oto co będzie dalej.

Szyderstwo polega na tym, że moja dekadencka wizja stanie się rzeczywistością przy jęku oszołomionych, którzy zewsząd żałośnie i z niejakim zakłopotaniem szemrają – ale przecież nie jest aż tak źle. Przecież to nieprawda, to tylko czarna wizja, wyolbrzymianie ewentualnej katastrofy. Pożyjemy zobaczymy, jak dotąd wszystko po kolei się sprawdza. Każdy czarna wizja, każda wyrzucana na śmietnik myśl już nie wraca. Wracają kicz i łatwizna, lekkości i przyjemności ustanowione wzorcami światów.

Można to zawsze zbanalizować, odwrócić twarz, milczeć, nie reagować, klaskać kiedy klaszczą i udawać, że nic się nie stało. Otóż to. Polacy, nic się nie stało…

Andrzej Walter, 24 czerwca 2026, Gliwice

Wykorzystanie zdjęć lub tekstów bez zgody autora zabronione

Projekt i realizacja: agencja interaktywna futuresystems.pl