Poeta z lasu poziomkowego

Autor recenzji: Andrzej Gnarowski

Andrzej Walter jest poetą słowa i obrazu. Jest świadomy tego – co miłość własną czyni silniejszą. I dobrze wie, że jakże miło jest dobrze wyglądać w oczach świata. Posiada dyplom Nowojorskiego Instytutu Fotografii. Jego zdjęcia – to widzenie świata bardzo malarskie z całą paletą zaobserwowanych drobiazgów i szczegółów. Dlatego, że punktem wyjścia autora tomu wierszy „Tam, gdzie zebrałem poziomki” jest ze wszech miar codzienność. Poprzez codzienność naświetla jak gdyby wszystkie inne sprawy. Takie spojrzenie nadaje kategoriom czasu i przestrzeni pewną elastyczność. Trzeba mocno wierzyć, że „Zegar ze snu-koszmaru profesora Borga (z filmu „Tam gdzie rosną poziomki”) (…) Prosty i niepokojący wytycza rytm błędów, porażek i okrucieństw składających się na życie odgrywane raz jeszcze w seansie bolesnego wspomnienia.” Życie widziane oczyma poety – jest jakby z niedomkniętej perspektywy. Anachroniczność jej wiecznego trwania – to rzeczywiście hybryda snu, stwór pół realnej w jego doznaniu jawa owocuje marzeniem sennym. Natomiast sen – urealnioną baśnią, gdzie możliwość przeżywania wielu stanów ewolucji świata może być całkowicie realna. Poeta przekonał nas, że należy posuwać się po linii falistej. Linia prosta – to czasy Euklidesa albo Newtona. Nauka nowoczesna analizuje wszelkie wahania:

pytam świata
skąd nadejdzie
(…)
kto ulepił rzeczywistość
kto sny dokleja
pytam wciąż
o nieodkrytą krainę rozbłysków
(„Nieodkryte”)

Człowiek musi mieć (jednak) zaufanie do natury – ona utrzymuje go przy życiu. Jest twórcza – pobudzająca. Kształtuje liście drzew. Popycha i toczy wody świata… Poeta z lasu poziomkowego utrzymuje to napięcie, w którym bohater liryczny przechodzi przez niewidzialne progi świata realnego –w świat snu. Wędruje, by powrócić w siebie w swój zmysłowy konkret, w swoją ludzką jaźń. Każdy poeta posiada własne idee i własne sposoby, jeżeli chce mówić o szklance wody – musi zacząć od stworzenia świata: od jabłka; Abrahama: Mojżesza: Rzymu: Średniowiecza – od wynalezieniu prochu i od Rewolucji:

i zapytasz czemu
a to pytanie
niegodne
sceneria rozmywa się
nie ma już drogi pobocza
i snu
(„Przebudzenie”)

Andrzej Walter – autor albumów poetycko-fotograficznych „Paryż”, „Nastroje”, „Miłość” oraz tomu poezji „Tam gdzie zebrałem poziomki’ (ur. 1969) stał się poetą refleksyjnym, pojmującym kreacyjne kompetencje „sztuki” w duchu swej filozofii – rzeczy ostatecznych. Świadomie skłania się ku poezji obrazowej – wierszowanej plastyce, ku metaforze bez apologii słowa – ku takiej zatem poezji, która broniąc swej autonomii – nie odcina się od świata (nie próbuje wszystkiego sprowadzić do gestu demiurga obalającego rzeczywistość w imię „rzeczywistości” języka i słowa.) Poezja Waltera rozszerza granice istnienia – ale kontroluje swe wewnętrzne mechanizmy i prawa, co i powinności względem świata fizycznego:

jutro
ani wiosny ani nas
nie będzie
będzie cisza i zgiełk
jakiś ostatni taniec życia i śmierci
(…)
otoczy nas ramieniem jakiś fałszywy sen
którego nie było
(„Jutro”)

Nad poezją coraz częściej zaczyna ciążyć „historyczna” chwila (katastroficzne wizjonerstwo – coraz „bardziej otwarte na treści etyczne i społeczne). Nie ma ucieczki od pamięci – nie ma odrwotu od siebie – nie sposób wyjść poza granicę własnego istnienia. Więc gdzie znajdziemy oparcie – na czym możemy zatrzymać wzrok zatrwożeni przeistaczaniem się wszystkiego… Każda chwila zbliża nas do drugiego bieguna istnienia. Prawie zawsze w takich przypadkach „poezja” jest czymś znacznie większym niż tylko kwestią języka „zgodną z kanonem określonej estetyki”. Poeta nie zaprzestaje tworzenia – dając świadectwo prawdzie. Poezja staje się dokumentem cywilizacyjnych obsesji:

bywam banalno niebanalnym kameleonem
kiedy barwy stroję pod parasolem
a deszcz pada i puka
zamieniany w wino
i przez szczeliny przecieka mocząc włosy
(…)
a ja bywam pijany wolnością
(…)
biegnąc gdzieś pod wiatr
(…)
bez celu
by zebrać poziomki
(„Zmiany barw”)

To jedyny i niepowtarzalny sposób na zatrzymanie czasu (własnym nowatorstwem odpowiedzieć na wyzwanie przeistaczającej się rzeczywistości). Przyjmijmy, że czytelnik może mieć takie same poglądy i należeć do tego samego świata (w czasie łączącym to, co było przedtem, z tym co było potem, i z tym, co jest teraz). Czas pojawia się jako uniwersalny klucz, narzędzie, które pomaga otworzyć nowe horyzonty albo dotrzeć do istoty sprawy. Dlatego „w poziomkowym świecie” dochodzi do absolutnego „tworzenia” jakości, jest ona po części racjonalizacją, a po części dyscyplinarną korekturą subiektywnych pragnień autora. Sztuka niesie ze sobą treści, które powstają z inspiracji (duży wpływ na poetę wywarł Bergman). Inspiracja jak wiemy, to czerpanie wzorów, pomysłów, wywieranie wzajemnych wpływów itd. Klasycznym przykładem tego zjawiska jest wzajemne przenikanie się literatury i filozofii, które mają wiele wspólnych korzeni. W kolejnych epokach literackich filozofia narzucała swoją problematykę literaturze, zaś literatura często – charakterystyczne np. dla egzystencjalizmu – użyczała swego warsztatu dla wyrażania idei filozoficznych. „W literaturze, jak w życiu, (czytamy u autora „Ręki farbiarza”) afektacja przyjęta z potrzeby serca i wytrwale podtrzymywana jest jedną z najważniejszych form wewnętrznej dyscypliny, dzięki której ludzkość wyciągnęła się z błota”. Poeta oprócz umiejętności posługiwania się językiem w życiu codziennym – nabył umiejętność poetyckiego wykorzystywania języka (jakby widział w tej sztuce portret artysty naszych czasów) świat jest w poezji – tak jak w człowieku wychylonym w istnienie – o którym wspomina:

byłem więźniem swoich ideałów
wystawionych na ukrycie
pod naporem goryczy
objawionej mistyką sumienia
(…)
widziałem swoje sny owinięte wokół marzeń
zalęknione i wielkie
(„Wielkanoc”)

Głęboko wierzę, że współczesny poeta europejski jakim jest Andrzej Walter (z Gliwic), którego uważam za członka profesjonalnego bractwa poetyckiego) o zdeklarowanym statusie społecznym (niezależnie od liczby czytelników), który zajmuje niekwestionowane miejsce w młodej poezji polskiej (sądzę), że odrobina odpowiedzialności za stan współczesnej poezji winna spaść i na jego głowę…

Andrzej Walter, „Tam gdzie zebrałem poziomki”, Towarzystwo Słowaków w Polsce Kraków 2010.

Recenzja opublikowana w Gazecie Kulturalnej, numer 10 (186) październik 2011

Wykorzystanie zdjęć lub tekstów bez zgody autora zabronione

Projekt i realizacja: agencja interaktywna futuresystems.pl