Przedświątecznie …

13 grudnia 2013

Ludzie wylewają morza słów i doznają milionów myśli. Kontestują rzeczywistość i konfrontują ją z uczuciami. Tak przeżywa się życie. Dzieje się też odwrotnie – porównujemy uczucia i emocje z tym co widzimy i czego doznajemy. Przez lata obrastamy grubą skórą. Chronimy się coraz skuteczniej przed ciosami. Życie niesie ich wiele. Z reguły zadają je inni ludzie. Po co? Pytam siebie i pytam Was. I spędzimy przysłowiową wieczność na tego pytania rozważaniu … Może warto. Przywołam Edwarda Stachurę:

„Zwalić by można się z nóg
Co rusz,
Co krok.

Co noc,
To szloch
I rozpacz

Ale czy warto?
Może nie warto?
Chyba nie warto…
Raczej nie warto.
Nie, nie – nie warto.

Zginąć by można jak nic:
Do żył
Jest nóż.

Lub w dół
Na bruk
Z wysoka.

Ale czy warto?
Może nie warto?
Chyba nie warto…
Nie, nie – nie warto.

Jechać by można do miast
Lub w las
Na błoń.

Na koń
I goń
Nieboskłon.

Ale czy warto?
Może nie warto?
Ech, chyba warto…
Tak, tak – warto.
Bardzo to warto.
O, tak – to warto.
Jeszcze jak warto!”
Życie Edwarda i jego odejście pokazało, że bił się z tym pytaniem całe życie. Przeważyła odpowiedź negatywna. A w nas? Jaka odpowiedź przeważa w nas?
We mnie – w Tobie.

Myślę sobie o tym w tym przedświątecznym zabieganiu. Świat się toczy jak toczył. Coraz szybciej. Brakuje tchu na refleksje, brakuje na nie chęci. Czy da się zrekompensować te „brakowania”? Zanim będziemy „sobie życzyć” … jest tyle spraw, które powinniśmy „odpuścić” zanim będziemy sobie życzyć…

Wykorzystanie zdjęć lub tekstów bez zgody autora zabronione

Projekt i realizacja: agencja interaktywna futuresystems.pl