O poetce wybitnej, a może najwybitniejszej

19 December 2019

Co do zasady nie pisuję negatywnych komentarzy, zwłaszcza jeśli osoba autorki jest dosyć anonimowa, ale jako środowisko (w przyszłym roku obchodzące stulecie istnienia czyli Związek Literatów Polskich) zostaliśmy wywołani do tablicy publiczną deklaracją SPP w Krakowie, który raczy nie grzeszyć skromnością i wieści światu, że są organizacją (i tu cytat) „skupiającą najwybitniejszych twórców krakowskich”

 

Wiersze wyżej zamieszczone, członkini owego SPP Kraków, pani Zofii Zarębianki są żenująco słabe, wręcz kompromitujące, biorąc pod uwagę nazwisko oraz pozycję naukową autorki. Gdyby utwory te wyszły spod pióra egzaltowanej nastolatki być może dałoby się spojrzeć na nie przez palce, z jakąś dozą sympatii. Jednak, jak mawiają, szlachectwo ponoć zobowiązuje, a takie samozwańcze szlachectwo ogłasza SPP pisząc: „Opis firmy (?… przyp. autora komentarza – nie wiedziałem, że to firma)

 

W środowisku literackim istnieje wyraźny podział ideowy, etyczny i artystyczny na „prawdziwy” związek pisarzy (czyli SPP) oraz instytucję zawłaszczającą dawną nazwę (ZLP)”

 

Organizacja pozarządowa skupiająca najwybitniejszych twórców krakowskich” (sic!…) – tak zwani „prawdziwi pisarze” (czy tylko mnie kojarzy się to z „prawdziwymi Polakami”, czy też idąc dalej „prawdziwymi Niemcami”?)

 

Tutaj można odczytać tę wybitność i prawdziwość gołym okiem. Banał, wymuszona metafora, powierzchowność, tematyka z notatek człowieka naiwnego, ba, człowieka bez głębi i bez wykształconych, wyrafinowanych sfer duchowości. Teksty te aż proszą się o szlif podstaw warsztatowych, jeśli choćby chciały zmierzać ku sferom zbliżonym do współczesnej poezji polskiej. Wstyd publikować tego typu zapiski udające wiersze i określać je mianem wierszy. To właśnie niszczy poezję w jej percepcji społecznej. Ludzie niekompetentni z takim parciem na „wieszczowanie”(wierszowanie?), że oprócz zasadnych zasług zawodowych, (których nikt nie neguje) w ich głowach zagnieździło się poczucie bycia omnibusem i nawet w tej materii poetą – być poetą to przecież nic trudnego, wystarczy pisać „wierszem”, linijka po linijce i już mamy kolejnego wybitnego… poetę… ba, najwybitniejszego i jeszcze „prawdziwego”

 

Pan Michał Zabłocki jako prezes najwybitniejszych twórców krakowskich powinien chyba przemyśleć wszelakie wybitności, a zwłaszcza wybitność swoją, będąc przecież tylko cieniem własnej i niewątpliwie wybitnej Mamy, faktycznie wielkiej artystki polskiej sceny, nieodżałowanej Aliny Janowskiej. To właśnie ten pan odpowiada (jako prezes) ze te samozwańcze wybitności i agresywne, zaczepne i obraźliwe publikacje. Pozostaje mi tylko życzliwie przestrzec, że kto mieczem wojuje, od miecza może zginąć.

Wykorzystanie zdjęć lub tekstów bez zgody autora zabronione

Projekt i realizacja: agencja interaktywna futuresystems.pl