Jęki i krzyki

8 grudnia 2016

Zaniedbałem ostatnio blogowe teksty. Jesień dla poetów to wymagający czas. Wyjazdy, spotkania, publikacje, wieczory autorskie, choroby, nocne Polaków rozmowy oraz nostalgia i melancholia. To mieszanka bardzo skomplikowana. To mieszanka dla wytrwałych. I dla tych o żelaznym zdrowiu, a tego coraz mniej. Nie wolno jednak narzekać, choć nas, Polaków, narzekanie z reguły kusi. Nie ma to jak sobie zdrowo ponarzekać. Pomarudzić. Mamy to chyba w genach narodowych, jeśli coś takiego w ogóle istnieje. Cóż. To jakiś upust żarliwości czy choćby wentyl bezpieczeństwa.

Czuję się też ostatnio obrzucony pracą. Na dwa etaty, gdyż po jednej stronie nasza małżeńska Firma, a po drugiej stos książek, tomików, tematów czekających na opisanie czy choć chwilowe się nad nimi pochylenie. Życie wypełnione ponad możliwości czasu to piękne życie. Żmudne, męczące, ale piękne.

A teraz dopadły mnie myśli refleksyjne. Z tych wyjazdów literackich, podróży do Warszawy, Poznania, Polanicy Zdrój …ze spotkań, rozmów, atmosfery i obserwacji.
Wiele się wydarzyło. Dla mnie – spraw ważnych. W ogóle muszę się przyznać do pewnego przewartościowania poglądów i ocen. Coś we mnie pęka, coś się zmienia, ewoluuje, odradza się i, być może łagodnieje? Oby.

Pozwólcie, że wymienię kilka tytułów czy nazwisk, z zalegającej moje biurko literatury, które mnie cieszą, które są skrawkiem piękna w szarej codzienności, a nad którymi chcę się pochylić … A z czego powstanie tekst? Mój Boże. To jest zawsze wypadkowa wielu czynników, z których liczą się: czas, iskra zapłonu, jakieś „inne okoliczności” łagodzące i …niełagodzące i tym podobne…

I tak oto wciąż czekają tomiki: Karola Grenzlera, Joasi Słodyczki, Magdy Pocgaj, Darka Bereskiego, Andrzeja Gnarowskiego, Thuata Nguyena Chi, Mirosława Welza, Adama Zagajewskiego, Marcina Świetlickego, Aleksandra Nawrockiego, Staszka Grabowskiego … jeśli o kimś zapomniałem to za chwilę uzupełnię, bo wiem że jest tego więcej, a zebrało mi się na pisanie nie w domu… Zapewniam, że wszystkie te tomy mają to „coś” w sobie, nad wszystkimi warto nie przechodzić obojętnie, warto w nie wniknąć, wedrzeć się, zaczerpnąć. Dochodzą do tego inne książki. Gosi Piekarskiej, Ani Marii Musz (świetna książka o Stefanie Jurkowskim) … te dwa tematy mam już „za sobą” – przeżyte, przeczytane (niektóre fragmenty wielokrotnie) i … opisane… ale są też inne książki, bieżące nowości wydawnicze, które warto „zauważyć” jak choćby genialny wywiad Seewalda z Ratzingerem, nowa książka Zeeva Barana… a doba ma jedynie 24 godziny. No i przespać by się warto …

A dziś tak ustawiłem dzień, aby wykonać sesję fotograficzną w gliwickim schronisku dla zwierząt. Jeśli to ma pomóc, aby kilku biedaków znalazło dom i miłość?… to warto…

No, to sobie ponarzekałem przedświątecznie. Pozdrawiam wszystkich, którzy to czytają. Bądźcie zdrowi … i szczęśliwi.

Wykorzystanie zdjęć lub tekstów bez zgody autora zabronione

Projekt i realizacja: agencja interaktywna futuresystems.pl