Audytorium

12 maja 2016

Wczorajszy dzień napawa smutkiem. Skumulowanie faktów wynikające z ostatnich ośmiu lat rządów Polską przez ludzi aroganckich, butnych i lekceważących ogół społeczeństwa poraża. Żenujące są na tym tle ich tłumaczenia, agresja i ataki. Ich kompletny brak honoru i poczucia służenia wspólnej sprawie, której na imię Polska. Nie wiem co może bardziej bulwersować – prywatne folwarki ludzi wtajemniczonych czy choćby lekceważący stosunek służb specjalnych wobec przykładu podanego odnośnie wydarzeń z Moskwy, kiedy zgłasza się tam ktoś sugerujący planowany zamach, a polskie służby wręcz wydają go obcemu wywiadowi zamiast rzecz sprawdzić. To dobry przykład jaki pokazuje o co tutaj chodzi. Dlaczego „nasze państwo istnieje tylko teoretycznie” i mamy tutaj obecnie: „Ch—, d— i kamieni kupę”.

Wszelkie próby rozmycia tego, rozproszenia, zamiecenia medialnego „pod dywan” – mam nadzieję – spełzną na niczym. Do wielu Polaków te „rewelacje” już dawno dotarły o czym świadczy wynik wyborów, a do tej reszty, która „i tak wie swoje” już nie dotrą – ich zaimpregnowanie na fakty obserwuję od dobrych kilku lat. Uważam za stosowne nadmienić tutaj i przypomnieć, że moja ocena poprzedniego premiera Donalda Tuska już po roku rządów, w roku 2008 brzmiała – to najgorszy z premierów (oceniam to jako ekonomista) od roku 1989. Dlaczego? Otóż dlatego, że ich jedynym celem była nie praca – rzetelna praca dla celów wyższych, tylko skubanie obywateli i łatanie dziur. Tamte rządy nie chciały nic tworzyć. Chciały łatwo i efekciarsko skonsumować unijną kasę, które nie dostaliśmy przecież na konsumpcję. Mało kto się wtedy nad tym zastanawiał, bądź też większość ulegała prostym zabiegom medialnym kreującym, że „jest tak cudownie”. I cóż? Ciepła woda płynęła z kranu, a my mieliśmy nic nie wiedzieć jak panie i panowie kręcą lody, jak bawią się z nasze publiczne pieniądze i jak konsumują za służbowe pieniądze ośmiorniczki. Ale jaja.

Czemuż to zatem wczorajszy dzień napawa smutkiem? Przecież intuicyjnie wiedzieliśmy z kim mamy do czynienia. Otóż napawa on smutkiem dlatego, że w jednym miejscu i czasie zestawiono liczby i fakty. To nie żaden audyt. Nie czepiajmy się haseł. To opis rozkładu, degrengolady, prywaty i hucpy, które nadal broni poroniony twór nazwany obrońcami demokracji, a o samej demokracji nie mający wiele pojęcia. Ta wojna polsko-polska trwa, tyle że jest to wojna ludzi myślących z ludźmi łatwowiernymi, których pociąga za sobą pewna grupa – onegdaj zwana w przybliżeniu „grupą trzymającą władzę”. A że jest to (albo częściowo był) konglomerat biznesowo-medialno-towarzyski – efekty mamy do dziś.

Co przeraża, czy poraża najbardziej? Skala, drodzy Państwo, skala. Skala tego o czym pisałem w poprzednim felietonie. Dla nich limuzyny, ośmiorniczki i dolce Vita, a dla nas kredyty we frankach, liczenie do pierwszego i korporacje. A zyskami dzielili się słodko (szczerze mówiąc jak daremni wazeliniarze) 140 tysięcy euro dla obcych, 140 tysięcy złotych dla siebie. (mam na myśli pieniądze na „ocieplanie wizerunku”).

Jestem tym wszystkim oburzony. I smutny, że dożyłem takiego czasu w Polsce. Smutny, że „Folwark zwierzęcy” połączony z „Rokiem 1984” dzieją się na naszych oczach i dotykają nas bezpośrednio i wymiernie. Jak już kiedyś wspominałem jestem w stanie wyliczyć o ile poprzednie rządy oskubały mnie i moich najbliższych. To jest okrutne i podcinające skrzydła i podkopujące wiarę we wszelka uczciwość, rację stanu i pracę dla dobra wspólnego. Ten wymiar opisanej prywaty – a może powiedzmy otwarcie – nazwanie jej po imieniu, jest być może właściwy naszym czasom. Tak się może dziś dzieje i w Unii, i na Zachodzie i na Wschodzie. Tylko, że Polska to dla mnie (i dla Was zapewne też) coś więcej niż cały świat. I dziś przyszło nam się spierać z ludźmi, dla których najlepszym hasłem jest zawołanie – ale jaja …

Trudno o większy upadek.

Wykorzystanie zdjęć lub tekstów bez zgody autora zabronione

Projekt i realizacja: agencja interaktywna futuresystems.pl