Ale numer

29 kwietnia 2016

No i aż trudno uwierzyć, lecz to już trzechsetny numer E-Tygodnika Literacko-Artystycznego Pisarze.pl. Radosny czas pisania od trzystu tygodni. Inspirujący czas czytania (tego wszystkiego) od trzystu tygodni. (…) Jaki to właściwie czas, owo poruszające wyobraźnię trzysta tygodni? Nominalnie prawie 6 lat. Emocjonalnie to nie wiadomo kiedy to zleciało – i cieszymy się – nadal się dzieje. A właściwie to chcę wyrazić satysfakcję, że wszyscy razem płyniemy wspólną łodzią najczęściej czytanego czasopisma literackiego w Polsce, z największą liczbą czytelników oraz z dużą siłą oddziaływania nie tylko środowiskowego. Stanowimy odpowiedź zgodną z wyzwaniem czasów i technologii na brak jednego ogólnopolskiego czasopisma literackiego w formie drukowanej. „Uciekliśmy” do Sieci, gdyż – nie ukrywajmy – jest to tańsze, prostsze i komunikacyjnie idealne. To jednak tylko pozory. Jak każde przedsięwzięcie, tak nawet to: prostsze, tańsze, wydawałoby się łatwiejsze – wcale nie jest za darmo. Naiwnością byłoby tak sądzić. Piszemy społecznie, nie pobieramy honorariów, całe przedsięwzięcie opiera się na entuzjazmie i charytatywnym zaangażowaniu – literackim, dziennikarskim i publicystycznym. Jednak, samo zaangażowanie nie wystarcza. Aby ulepić i stworzyć każdy numer potrzebujemy: dobrych, pojemnych i przez to kosztownych – komputerów, serwerów – słowem sprzętu, tak aby nic nie uciekało w bezimienną przestrzeń, aby zawsze można skorzystać z archiwów. Potrzebujemy sprawnego, dyspozycyjnego i rzetelnego informatyka, który na swój sposób musi być pasjonatem tego stanu rzeczy, gdyż nie jesteśmy w stanie go wynagrodzić hojniej, a no to wynagrodzenie również potrzeba środków. Summa summarum – ktoś musi miesiąc w miesiąc wyłożyć na to wszystko realne środki, nie wirtualne. Tym kimś jest Redaktor Naczelny Bohdan Wrocławski. Zapewniam Was, że mógłby przeznaczyć te środki na wiele innych dóbr i przyjemności – jest ich obecnie bez liku, do wyboru i do koloru. A jednak On przeznacza te środki dla jakiejś Sprawy. Jaka to Sprawa? Macie tego trzechsetny dowód. Wszelkie inne słowa wartościujące mogą popaść w górnolotność, to i sobie je daruję. I w tej radości trzechsetnego numeru pojawia się – wybaczcie, musi – nuta goryczy. Nie dość bowiem, że Bohdan Wrocławski dokłada ile może do tego „interesu”, to często wiele osób pokątnie, kuluarowo i na stronie deprecjonuje i rozmywa, degraduje i umniejsza, a nawet insynuuje w kwestiach naszego czasopisma i jego wymiaru. Mieliśmy najlepszy tego przykład kiedy Związek Literatów Polskich nie przyznał oczywistej nagrody za działalność propagatorską w materii literackiej. Była to decyzja – nazwijmy to – „polityczna”, a nie merytoryczna. Wówczas nagrodzony mógł przecież otrzymać tę nagrodę rok później, a jego działalność (z całym szacunkiem) cechuje mniejszy rozmach i oddziaływanie. No cóż. Znów się narażam kilku panom. Trudno. Wyżej przedstawiona opinia, jest tylko moją prywatną opinią, którą jednak chcę się „podzielić publicznie” w ramach wolności słowa, poglądów i wypowiedzi. Mogę się mylić. To jasne. Tak jednak uważam. Zostawmy to. Zostawmy sprawy przykre, wróćmy do świętowania. A i jest co świętować. Trzechsetny numer Pisarzy.pl jest bowiem fenomenalny. Zobaczcie sami. Każdy tekst bardzo intrygujący. Każdy tekst ciekawy, odmienny, różnorodny i aż trudno wybrać od czego zacząć lekturę.

Jednak lektury czas zacząć. Dziękuję Wam wszystkim – Naczelnemu, Współpracownikom, a najbardziej Wam – Czytelnikom. Myślmy, przede wszystkim, o najbliższym numerze, o numerze pięćsetnym, o tym, co zrobić, aby przywrócić w tym narodzie literaturze należną jej pozycję…

Wykorzystanie zdjęć lub tekstów bez zgody autora zabronione

Projekt i realizacja: agencja interaktywna futuresystems.pl